Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 28 stycznia 2014

część 95

Iza zmartwiona wybiegła za dziewczyną.  Ona już czekała w samochodzie... Wsiadły i ruszyły... Kawałek za domem, koło lasku się zatrzymała.
-Kasiu może teraz mi powiesz co się stało?
-Bo ja go nie rozumiem... Robi mi wyrzuty że chciałam spróbować fajkę a nie wiedziałam że skończę w szpitalu. A tu obaj na mnie naskakują.  Traktują mnie jak dziecko a ja mam już 18 lat i nie chce żeby uważali mnie za gorszą.
-Ależ Kasiu  moja droga on wie ile masz lat ale chce dla ciebie jak najlepiej i dlatego się tak martwi.. Marcin po prostu nie chce cię stracić przez takie głupoty.
-Ale powinien zrozumieć że zrobię co będę chciała i nie ma nic do powiedzenia.
Iza przytuliła dziewczynę i ruszyli dalej. Do domu dojechali na 21. Gdy weszli do mieszkania przywitali ją wszyscy znajomi. Kasia poprosiła żeby przyszli jutro bo ona musi jeszcze gdzieś pójść. Na jej życzenie wszyscy opuścili dom i poszli do siebie.
-Kasiu co się dzieje?
-Mogę wyjść?
-Dokąd?
-Wrócę za 30 minut.
-No dobrze tylko uważaj na siebie bo robi się już ciemno.
Dziewczyna wyszła.. Słuchała muzyki na słuchawkach i szła na grób Maxa. Gdy doszła do jego grobu zobaczyła że ktoś tam stoi. Był to wysoki, brunet. Styl miał taki.. Nosił jasne jeansy i koszulki takie zabawne... Mało chłopaków tak się ubierało. Stanęła koło grobu i chciała zapalić 3 świeczki które przyniosła ale zapomniała zapałek.
-Może ci pomóc?
-Jeśli masz zapałki to tak.
-Dla Maxa  zawsze mam wszystko.
-Znałeś go?
-Tak... Przyjaźniłem się z nim choć wiedział że nie jestem jak on.
-Jak to?
-Byłem chory na serce, gdy on umarł chciał aby jego serce było u mnie i dzięki niemu żyje.
-Aha. Przepraszam.-dziewczyna spuściła głowę.
-Nic się nie stało... A ty  go znałaś?
-Tak, praktycznie umarł przeze mnie.
-To ty jesteś tą dziewczyną którą kochał ale ona nie chciała go nigdy w życiu zobaczyć?
-Tak.. Mówił ci coś o mnie?
-Jasne sporo mówił..
-A mogę wiedzieć co?
-Że jesteś całym jego życiem ale nie wie jak zrobić żebyś też tak uważała.
-Teraz dużo bym dała żeby tu był.
-Jest w pewnym stopniu.
Chłopak ją przytulił. Dziewczyna się nie opierała tylko mocniej się wtuliła.
-A tak poza tym to jestem Kacper.
-Kasia.
-Wiem jak masz na imię...
Stali tak wtuleni w siebie.. Nawet zapomniała już o  Marcinie .. Chciała po prostu usłyszeć bicie serca Maxa...
-Czemu bije ci to serce szybciej.
-Bo tak biło jak Max cię widział.. Ja mam tak samo...  To jest jego serce.
-Przepraszam muszę iść do domu.
-jasne, może cię odprowadzić.
-Nie trzeba. Nie mieszkam tutaj tylko jestem u przyjaciółki i cioci Maxa.
-Pani Izy?
-Tak owszem...   
-A gdzie mieszkasz?
-W Krakowie...
-Ooo. To tak jak ja.
Chłopak odprowadził ją.. Szedł kilka kroków szybciej. Chciała  go dogonić i zaczęła iść szybciej. Kacper się odwrócił. Kasia się potknęła. Kacper ją złapał i przytulił pod domem. Chciał ją pocałować ale uciekła do mieszkania.





No to macie kolejną część... Komentujcie... Mowcie o blogu znajomym 

poniedziałek, 20 stycznia 2014

część 94

Po chwili do pokoju wszedł Marcin..
-Kasiu możemy porozmawiać?
-Nie mam czasu bo się pakuje.
-Proszę! Chwile.
-No dobrze.
Usiedli na łóżku. Chwile milczeli.
-Chciałeś ze mną porozmawiać?
Chłopak ją mocno przytulił.
-Nie jedź.
-Skarbie wiem że nie chcesz abym jechała ale przyda nam się taka rozłąka żeby przemyśleć nas.
-Ale ja chce mieć ciebie przy sobie... Nie potrafie byc nawet jeden dzień bez ciebie.
-Tego nie wiesz bo nie próbowałeś.
-Proszę cię zostań.
-Podjęłam już decyzje.
-Nie zmienisz jej?
-Nie mam zamiaru... Chce trochę odpocząć.
Marcin załamany wyszedł z pokoju. Po 10 minutach dziewczyna spakowana zeszła na dół.. Otworzyła drzwi i chciała wyjść ale zobaczyła że Iza nie wychodzi.
-Idziemy już?
-Nie pożegnasz się Kasiu?
-Nie mam z kim...
Wyszła i trzasnęła drzwiami.







Coś czuje że was nie ma... Pokażcie ile was tak na prawdę jest :)

sobota, 18 stycznia 2014

część 93

W parku usiedli na ławce i robili se zdjęcia.. Kamil  wyciągnął paczkę z papierosami. Zapalił  jednego... Marcin też wziął jednego od chłopaka. Dziewczyna czuła się gorsza od nich.
-A mi to nie dasz?
Oboje się na nią popatrzyli.
-Ale ty nie palisz skarbie..
-Ale chce jednego.
Kamil zdziwiony ale dał jej. Dziewczyna zapaliła i się zaczęła dusić.. Nagle zasłabła. Marcin zadzwonił na pogotowie.. Po 20 minutach przyjechali. Zabrali ją do szpitala. Oni pojechali z nimi. W szpitalu wykryli że zadławiła się dymem... Ma uczulenie na dym z komina i papierosów ale chciała im udowodnić że nie jest gorsza. Zrobili jej kilka badań i mogła wyjść do domu. Chłopcy czekali na nią pod gabinetem.  Kamil był zły na siebie że nie potrafił jej odmówić. W końcu wyszła z gabinetu i ruszyła w stronę wyjścia. 
-Kaśka kiedy miałaś zamiar mi o tym powiedzieć jak się udusisz?? Wiedziałaś o tym?! -krzyczał na nią brat....
-Tak wiedziałam ale po co  miałam ci mówić..
-Dziewczyno chciałaś się udusić.
-Przestań się na mnie wydzierać!! Nie jestem już gówniarą!!!
-A tak właśnie się zachowujesz.!.!
-Przestańcie się kłócić.. -mówił Marcin przytulając dziewczynę.-Ważne że nic jej nie jest.
-Gdyby trochę pomyślała to by nic jej się nie stało.
Dziewczyna się wkurzyła na brata. Przywaliła mu z liścia w twarz i uciekła od nich. Nie mogła już słuchać ich.. Usiadła w parku gdzie zawsze przesiadywała z Gracjanem. Zadzwonił telefon dziewczyny. Wyciągnęła go z kieszeni i zobaczyła że dzwoni jej przyjaciółka, psycholog i ciocia Maxa. Od razu odebrała.
-Słucham..
-Cześć Kasiu to ja.
-Tak wiem.. Słuchać cię..
-Gdzie ty jesteś?
-W parku a co?
-Jestem pod twoim domem i nikt mi nie otwiera..
-Już idę  po ciebie.
Po tej wiadomości pobiegła od razu do domu. Był już jej brat więc ją wpuścił.. Weszła do domu i ją od razu przytuliła.
-Co się stało że przyjechałaś?
-Twoja mama poprosiła żebym cię zabrała do siebie na kilka dni bo już się tutaj nudzisz.. 
-Dziękuje ci. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. 
Pobiegła na górę się spakować.



Kto dalej czyta???? Komentujcie!!! 

sobota, 11 stycznia 2014

część 92

Po chwili przyszedł do jej pokoju za nią Marcin.
-Kasiu?
-Co??
-Pojedź z Kamilem.
-Ale ja chcę z tobą.
Usiadł koło niej na łóżku i ją przytulił.
-A ty się nie śpieszyłeś?
-Niee. Po prostu Kamil chciał cię zawieść bo ma wyrzuty sumienia  że cię wtedy zostawił i teraz chce to nadrobić.
Dziewczyna się na niego popatrzyła.
-Na serio?
-No tak, dobrze wiesz że bym swojej mamie odmówił dla ciebie.
-Przepraszam ale muszę coś zrobić.
-Ale..??
Wybiegła z pokoju. Wparowała do pokoju Kamila. Marcin nie chciał im przeszkadzać. Czekał na dziewczynę w jej pokoju. Kasia przytuliła Kamila.
-Przepraszam że cię wtedy zostawiłem. Na prawdę żałuję tego.
-Wiem Marcin mi powiedział. 
-Nie chcę żebyś była na mnie zła.
-Cicho bądź.
Przytulała się chwile do brata. Wszedł Marcin do pokoju. Chrząknął.
-Może ja nie będę wam przeszkadzał...-zaśmiał się Marcin.
Zaczęli się wszyscy śmiać. We trójkę wyszli do parku na spacer.



Macie kolejną część... Nie wiem kiedy dodam następną bo nie mam na razie internetu... Komentujcie...

niedziela, 5 stycznia 2014

część 91

-Ale mi to nie robi problemu zawiozę ją przecież to moja dziewczyna....
-NA prawdę ja ją zawiozę. Szczerze mówiąc mam wyrzuty sumienia że ją wtedy zostawiłem..
-No dobrze coś wymyślę żebyś to ty z nią jechał bo już jej obiecałem.
-Dziękuje. Jesteś wspaniały. Widzę że moja siostra ma wspaniałego chłopaka.
-Nie schlebiaj mi..
Zaczęli się śmiać. -Ale mi to nie robi problemu zawiozę ją przecież to moja dziewczyna....
-NA prawdę ja ją zawiozę. Szczerze mówiąc mam wyrzuty sumienia że ją wtedy zostawiłem..
-No dobrze coś wymyślę żebyś to ty z nią jechał bo już jej obiecałem.
-Dziękuje. Jesteś wspaniały. Widzę że moja siostra ma wspaniałego chłopaka.
-Nie schlebiaj mi..
Zaczęli się śmiać. Dziewczyna zeszła na dół. Pocałowała chłopaka.
-No to możemy iść skarbie.
-Kasiu..
-Tak?
-Moja mama dzwoniła muszę lecieć do domu.
-Czyli nie jedziemy?
-Nie ale ty pojedziesz z Kamilem.
-On nigdy nie ma czasu.
Kamil ją uścisnął.
-Moja ty kochana siostrzyczko mam czas. Ubieraj się i jedziemy.
-Nie dzięki, już mnie nie boli.
Poszła do swojego pokoju. zeszła na dół. Pocałowała chłopaka.
-No to możemy iść skarbie.
-Kasiu..
-Tak?
-Moja mama dzwoniła muszę lecieć do domu.
-Czyli nie jedziemy?
-Nie ale ty pojedziesz z Kamilem.
-On nigdy nie ma czasu.
Kamil ją uścisnął.
-Moja ty kochana siostrzyczko mam czas. Ubieraj się i jedziemy.
-Nie dzięki, już mnie nie boli.
Poszła do swojego pokoju.


No to po długim wolnym macie kolejną część....  Komentujcie....