Pobiegła daleko. Mateusz pobiegł za nią tak samo jak Alan. Pobiegła na skarpę. Zawsze tam chodziła. W lesie gdzieś zgubiła chłopców. Patrzyła w dół, była tam przepaść. Usłyszała głos Mateusza.-Kasiu spokojnie, stój tam!
Popatrzyła na niego. Zapłakana była. Cofała się cały czas gdy podchodził chłopak.
-Kasiu uważaj!
Odwróciła głowę. Chłopak w ostatniej chwili podbiegł do Kasi i ją złapał.Podciągnął do góry i przytulił mocno do siebie,
-Nie rób tego więcej.
-Przepraszam nie zauważyłam.
-Kochanie będzie dobrze, to nie nasza wina.
-Nie nasza bo moja. To ja go zraniłam, wiedziałam jak mnie kocha.
-Ja te cię kocham, nad uczuciami nie da się zapanować.
-To ja powinnam była zginąć nie on, nic nie zawinił po prostu kochał a ja tego nie doceniałam..
-Doceniłaś ale to nie twoja wina że jestem lepszy od niego.
Oboje się zaśmiali. Przytuliła się do niego mocno. Z drzew wyłonił się Alan.
-Kasiu!!
Dziewczyna podbiegła do niego. Wtuliła się w brata.
-Przepraszam wiem że to był twój przyjaciel.
-Siostra zawsze była ważniejsza niż przyjaciel.
Mateusz podszedł do nich, oboje przytulili dziewczynę i poszli z nią do domu. Chłopak musiał iść później do domu bo mama do niego zadzwoniła. Kasia wyszła na spacer. Patrzyła cały czas w ziemię. Weszła w kogoś.
-Przepraszam nie chciałem,
Poznała ten głos. To był Marcin.
-Nic się nie stało, mogłam patrzeć na drogę.
-Coś się stało? Taka smutna idziesz.
-Mój były się zabił przeze mnie....
Łzy zaczęły jej lecieć.
-Kasiu nie płacz.
Podał jej chusteczkę. Wytarła buzię.
-Pójdziesz ze mną na kawę albo lody?-zapytała
-Jasne i tak nie mam co robić.
Poszli do pobliskiej kawiarni. Zamówili kawę latte i lody czekoladowe. Zjedli i chłopak musiał już iść. Podał jej swój numer. Kasia w drodze powrotnej przypomniała sobie że ma klucze od domu Daniela. Poszła tam. Otworzyła niepewnie drzwi. Weszła. Poszła do sypialni. Usiadła na tym łóżku co spali razem gdy ona spała u niego.Popatrzyła na wszystkie meble. NA biurku zauważyła kopertę. Wzięła ją. Na wierzchu napisane było "do Kasi" Wzięła to i wyszła zamykając drzwi. Poszła do swojego domu. Pobiegła od razu do sypialni. Usiadła na łóżku i otworzyła kopertę. Była tam karta bankowa i list. Zaczęła czytać.
" Droga Kasiu
Na wstępie listu chciałem ci powiedzieć że to nie twoja wina że mnie tutaj nie ma ale tak postanowiłem. Nie chciałem ci nic mówić żebyś nie cierpiała ale miałem raka. Lekarze dali mi wtedy 2 miesiące życia. Chciałem ten czas spędzić z tobą ale gdy dowiedziałem się że jesteś z Mateuszem czułem że moje serca pęka w tej chwili. Wiem że skrzywdziłem cię, ponieważ uderzyłem cię 2 razy czego nie powinienem robić. Przepraszam cie. Chciałbym abyś zamieszkała w moim mieszkaniu. Wiem że oczekuje od ciebie za wiele. W kopercie masz także kartę moją. Pin masz zapisany. W banku załatwiłem że jesteś współtwórcą tego konta więc masz do niego prawo. Na koncie masz ponad 50 tysięcy, oszczędzałem trochę. Jeśli postanowisz sprzedać mieszkanie nie obrażę się lecz pamiętaj że kocham cię nad życie
Twój Daniel"
Dziewczyna się popłakała. O niczym nie wiedziała. Ona go zostawiła a on wszystko jej zostawił. List położyła na ziemi. Sama leżała i patrzyła w jeden punkt.
Proszę taki tam... Przyznam się wam że pisząc to i czytając później sama się popłakałam. Komentujcie proszę was..