-Oktawia czy coś się stało że się zatrzymujesz?
-A może im nie mówić.
Złapała ją za rękę.
-Oni na pewno chcieli by wiedziec że będziesz mieć dziecko.
Weszły razem do domu. Rodzice się o nią martwili. Gdy ją tylko zobaczyli zaczęli ją przytulać.
-Córeczko a kto to jest.
-Przepraszam jestem Kasia. Bała się sama przyjść do państwa.
-Mamo...
-Co się dzieje?
-Miałaś racje do niego.
-Wiedziałam.
-Ale najgorsze jest to że jestem w ciąży z nim.
-To nic jakoś se poradzimy skarbie, ważne że wróciłaś. Dziękujemy ci Kasiu że ją przyprowadziłaś..
-Prosze, to ja będe już szła bo ciemno się robi.
-Ok i dziękuje.
Oktawia się pożegnała i Kasia szła w stronę domu. Wracając zobaczyła Anię z Kacprem, yli do siebie przytuleni. Nie chciała wracać do domu bo wiedziała że czeka tam na nią zły Marcin ale nie miała do kogo iść. Wróciła do domu. Drzwi były dziwnie zamknięte. Weszła do ogrody bo nie wzięła kluczy ze sobą. Rzucała kamieniem w szybę chłopaka. Po chwili otworzył okno. Zobaczył ją i zleciał otworzyć drzwi. Była trochę zmarznięta. Przyniósł jej koc i zrobił ciepłą herbate.
-Kasiu musimy pogadać.
-Wiem.
-Kocham cię i dlatego taki jestem, wiesz dobrze że próbuje się zmienić ale to nie jest łatwe.
-Wiem i przepraszam. A co do tej wiadomości od Gracjana to chce z nim dzisiaj pogadać przy tobie ale żebyś nic nie mówił dobrze?
-No okk jak sądzisz.
Przytuliła się do niego.
Proszę następną nudną część :(
Wieczorem jej się humor poprawił gdy otworzyła drzwi a tam stali wszyscy jej znajomi razem z Kacprem. Oglądali jakiś horror... Okazało się że jest z Anią parą... Nawet się ucieszyła. Iza wróciła późnym wieczorem.. Wszyscy spali u pani psycholog w domu w jednym pokoju... Spało ich w sumie 6 osób... Rano gdy wstali Iza zrobiła wszystkim śniadanie. Poszli do kościoła na msze. Później wybrali się na pizze i koktajl. Kiedy wróciła z Marcinem do domu zmęczona, chłopak poszedł się wykąpać a dziewczyna weszła na gg. Dostała wiadomość od nieznanego nr.
*Cześć Kasiu, wiem że przeze mnie cierpiałaś ale nie potrafiłem ci powiedzieć że przeprowadzam się do Londynu, wybacz mi proszę cię i odpisz.. A tak poza tym to Konrad, ten mój przyjaciel cie wtedy uderzył bo mi powiedział to wczoraj jak się z nim pokłóciłem... Jeszcze raz za wszystko przepraszam.
Nie zdążyła przeczytać do końca a Marcin to zobaczył..
-Co to jest???
-Skarbie nie wiem..
-Kto to jest?!?!-krzyczał na nią bo był wkurzony.
-Nie krzycz na mnie to po pierwsze a po drugie nie wiem co to jest... Byłam kiedyś z nim ale zerwał ze mną i nie podał powodu, może wzięły go sumienia...
-Przepraszam Kasiu...
-Mam tego dość że jak coś dostanę to się drzesz na mnie.
-Sorry kochanie ale wiem ilu miałaś chłopaków i nie chce cię stracić.
-Kto ci o tym powiedział?!
-Kamil.
-Szkoda że ci nie powiedział że to oni ze mną zrywali!!!-krzyczała na niego na cały dom.
-Przepraszam.
-Wyjdź stąd!!
-Nie, zostanę z tobą.
-Zostaw mnie samą!! Mam cię dość!
-I tak zostanę.
Kasia zabrała swoją kurtkę i wybiegła z domu.... Tak biegła że trafiła pod szkołę do której chodziła. Spotkała tam dziewczynę która płacze. Podeszła do niej.
-Przepraszam, czy coś się stało?
Zobaczyła że po jej ręce cieknie krew. Odsłoniła i zobaczyła że krwawi. Miała ze sobą chusteczki i zatamowała krew.
-Dlaczego mi pomagasz, przecież mnie nie znasz?
-Nie znam cię ale wiem że coś musiało się stać że leciała ci krew a takich ludzi się nie zostawia.
-Skąd wiesz?
-Bo sama przez to kiedyś przechodziłam ale miałam przyjaciółkę wtedy przy sobie.
-A ile ty masz lat?
- 18 a ty?
-No właśnie ja 21 i byłam z chłopakiem przez 3 lata ale mnie zostawił.
-Na nim życie się nie kończy.
-No tak ale uciekł ode mnie gdy dowiedział się że jestem w ciąży... Moja mama nic nie wie i boje się do niej iść bo mówiła że on taki jest.
Kasia złapała ją za rękę.
-Jeśli chcesz mogę iść z tobą.
-Na prawdę?
-Jasne. Dla mnie to żaden problem i tak nigdzie mi się nie śpieszy.
-Ale gdzieś biegłaś.
-Biegłam od domu bo pokłóciłam się z chłopakiem. To co idziemy?
-Ok. A tak wogóle to jestem Oktawia.
-Kasia.
Poszły razem do jej domu. Gdy stanęły pod nim, zatrzymały się na chwile.
Kolejny rozdział... :) Mam pomysł może w komentarzu będziecie pisać pytania do mnie, o mnie a ja przy następnym rozdziale odpowiem na wszystkie pytania.... :) No to pytajcie i komentujcie :)
Rano wstała dopiero o 12:30. Zeszła na dół. Iza była w pracy do 16:10. Ubrała się. Zamknęła dom i wyszła do Ani ale niestety była zajęta, tak jak wszyscy jej znajomi. Poszła do parku. Przed nią szło 2 chłopaków. Nie chcieli jej przepuścić. Nagle ktoś zawołał z daleka.
-Zostawcie ją.
Zaczęli się śmiać. Chłopak podszedł i przywalił im w ryje... Gdy Kasia oprzytomniała zobaczyła że to Marcin. Od razu się przytuliła do niego i pocałowała.
-A co ty tu skarbie robisz?
-Mówiłem że nie wytrzymam bez ciebie nawet jednego dnia.-uśmiechnął się łobuzersko.
-Ciesze się że przyjechałeś.
-A... Czyli jednak się stęskniłaś?
-Tak... Przepraszam cię, nie powinnam się tak zachować.
-ale wiedziałaś że nie możesz zapalić prawda?
-Tak, wiedziałam ale chciałam ci pokazać że nie jestem dzieckiem.
-Ale ja takie dziecko kocham i nie chce by się ono zmieniało.-mówił śmiejąc się.
-Jeszcze raz przepraszam.
-No dobrze, chodźmy do domu.
-Ale ja nie wracam jeszcze do Krakowa.
-Wiem ja zostaje z tobą u Izy. Ona wie o tym że będę bo gadałem z nią dzisiaj.
-Kocham cię.
Przytuleni szli do domu... Pod domem spotkali Kacpra. On ich nie zobaczył.
-Yyy. Chodźmy na koktajl?
-No co ty? Teraz?
-Tak mam ochotę.
-W domu ci zrobię.
-Nie wole takie kupne.
-Chodzi o tego chłopaka prawda?
-Tak...
Podeszli do niego. Kasia smutno zaczęła.
-Kacper to jest Marcin.
Przywitali się.
-Sorry Kacper ale musze iść do domu.
-Może wejdziesz??-zaproponował Marcin.
-Niestety nie mogę.-powiedział Kacper widząc że dziewczyna go nie chce.
-Szkoda.
Weszli oboje do domu.Chłopak zobaczył że dziewczyna jest przybita. Podszedł do niej i ją przytulił.
-Kasiu?? Kochanie co się dzieje?
-Nic.
-Powiedz mi może ci pomogę.
-Ten chłopak..
-No co z nim.
-Jego przyjaciel był także moim przyjacielem, kiedyś się we mnie zakochał.. To był ten Max co ci mówiłam.
-No tak pamiętam.
-Gdy się zabił to serce oddał Kacprowi bo ten był chory na serce i mógł umrzeć... Ale Kacper też mnie kocha i boję się żeby nic se nie zrobił bo wiem że tego se już nie wybaczę...
-Nic się nie stanie.
-Ja nie wytrzymam jeśli jednak tak... Jedna osoba która umarła przeze mnie było dużo a dwie to już za wiele.
-Kochanie nie bój się, nic się nie stanie. Obiecuje ci.
Dziewczyna lekko się uśmiechnęła na chwile ale potem do wieczoru była przybita.
No to proszę kolejną... Bardzo proszę o opinie no i pytania na asku ask.fm/beatka0002 Komentujcie...
Wbiegła do domu jak poparzona.
-Kasiu co jest?
Dziewczyna łapiąc oddech.
-Nic... Ide pod prysznic.
-Dobrze... Ja ci zrobie jajecznice.
-Nie bo się odchudzam. Jak możesz to zetrzyj mi tylko jabłka z cukrem.
-No dobrze.
Dziewczyna weszła do łazienki. Wykąpała się i weszła do swojego pokoju. Ktoś rzuca kamieniem w szybę. Otworzyła. Zobaczyła Kacpra.
-Kasiu porozmawiajmy proszę cię.
-Nie mogę bo mam mokrą głowę.
-Proszę..
-No dobra czekaj 2 minuty tylko się ubiore.
Zeszła na dół.
-Pani Izo ja wyjde pod dom na chwile.
-Dobrze tylko szybko.
Wyszła i podeszła do niego.
-Czego?
-Przepraszam cię... Ale jego serce jest silniejsze niż ja.
-Przestań... Nic się nie stało.
-Spotkamy się jutro?
-Sorry ale nie mam czasu.
-Dlaczego?
-Bo się już umówiłam.
-No dobrze... To ja już lecę.
-Pa.
Weszła do domu i zjadła kolację. Później poszła spać.
Proszę.. Nie wiem kiedy będzie kolejna.. Komentujcie jak najwięcej