Rano wstała dopiero o 12:30. Zeszła na dół. Iza była w pracy do 16:10. Ubrała się. Zamknęła dom i wyszła do Ani ale niestety była zajęta, tak jak wszyscy jej znajomi. Poszła do parku. Przed nią szło 2 chłopaków. Nie chcieli jej przepuścić. Nagle ktoś zawołał z daleka.-Zostawcie ją.
Zaczęli się śmiać. Chłopak podszedł i przywalił im w ryje... Gdy Kasia oprzytomniała zobaczyła że to Marcin. Od razu się przytuliła do niego i pocałowała.
-A co ty tu skarbie robisz?
-Mówiłem że nie wytrzymam bez ciebie nawet jednego dnia.-uśmiechnął się łobuzersko.
-Ciesze się że przyjechałeś.
-A... Czyli jednak się stęskniłaś?
-Tak... Przepraszam cię, nie powinnam się tak zachować.
-ale wiedziałaś że nie możesz zapalić prawda?
-Tak, wiedziałam ale chciałam ci pokazać że nie jestem dzieckiem.
-Ale ja takie dziecko kocham i nie chce by się ono zmieniało.-mówił śmiejąc się.
-Jeszcze raz przepraszam.
-No dobrze, chodźmy do domu.
-Ale ja nie wracam jeszcze do Krakowa.
-Wiem ja zostaje z tobą u Izy. Ona wie o tym że będę bo gadałem z nią dzisiaj.
-Kocham cię.
Przytuleni szli do domu... Pod domem spotkali Kacpra. On ich nie zobaczył.
-Yyy. Chodźmy na koktajl?
-No co ty? Teraz?
-Tak mam ochotę.
-W domu ci zrobię.
-Nie wole takie kupne.
-Chodzi o tego chłopaka prawda?
-Tak...
Podeszli do niego. Kasia smutno zaczęła.
-Kacper to jest Marcin.
Przywitali się.
-Sorry Kacper ale musze iść do domu.
-Może wejdziesz??-zaproponował Marcin.
-Niestety nie mogę.-powiedział Kacper widząc że dziewczyna go nie chce.
-Szkoda.
Weszli oboje do domu.Chłopak zobaczył że dziewczyna jest przybita. Podszedł do niej i ją przytulił.
-Kasiu?? Kochanie co się dzieje?
-Nic.
-Powiedz mi może ci pomogę.
-Ten chłopak..
-No co z nim.
-Jego przyjaciel był także moim przyjacielem, kiedyś się we mnie zakochał.. To był ten Max co ci mówiłam.
-No tak pamiętam.
-Gdy się zabił to serce oddał Kacprowi bo ten był chory na serce i mógł umrzeć... Ale Kacper też mnie kocha i boję się żeby nic se nie zrobił bo wiem że tego se już nie wybaczę...
-Nic się nie stanie.
-Ja nie wytrzymam jeśli jednak tak... Jedna osoba która umarła przeze mnie było dużo a dwie to już za wiele.
-Kochanie nie bój się, nic się nie stanie. Obiecuje ci.
Dziewczyna lekko się uśmiechnęła na chwile ale potem do wieczoru była przybita.
No to proszę kolejną... Bardzo proszę o opinie no i pytania na asku ask.fm/beatka0002 Komentujcie...
Fajne ;)
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki :)
Usuń