Łączna liczba wyświetleń

sobota, 4 października 2014

17

-Na serio? Chcesz
-Ja bym wolał mieć swoje-zaczął całować dziewczynę po szyi-ale jeżeli ty chcesz Adrianka to nie mam nic przeciwko.
-Na swoje mamy jeszcze czas.
-No ja tam nie wiem, żebyś się nie rozmyśliła.
-Nie bój się. Kiedy mam po niego iść?
-Nawet teraz możemy iść.
Kasia od razu wstała.Złapała chłopaka za rękę i poszła do domu sąsiadki. Zapukała niepewnie. Po chwili wyszedł mały chłopiec.
-Babcia jest z tyłu domu, wejdzies?
-Jasne. Poznaj to jest Mateusz..
Chłopczyk złapał za rękę dziewczynę. Poszli do ogrodu. Rozpalone było duże ognisko. Wszyscy świetnie się bawili do późnego wieczora. 
-Kasiu przemyślałaś już?
-Tak, chcemy go wziąć. 
-Kiedy?
-Może narazie na tydzień a później się zobaczy. 
-To nie jest zabawka żeby go tak przenosić.
-Wiem ale boje się że nie zaakceptuje nas.
-Już mu tłumaczyłam. Pokochał cię.
-Nie chce pani nic mówić ale boje się.
-Nie masz czego. 
Siedzieli tak do 23. Chłopczyk zasnął na kolanach Mateusza. Byli tacy słodcy oboje. Chłopak wziął go na ręce i zaniósł do naszego domu i położył w małego pokoju. Ja poszłam z babcią spakowac chłopczyka.
-Cieszę się że szybciej tutaj jesteś.
-Dlaczego?
-Bo jutro jade do szpitala na 2 tygodnie i nie miałby kto się nim zając.
-coś się stało?
-Nie.
Kasia poszła do domu. Zajrzała do małego. Spał jak zabity. Podeszła do łóżka gdzie spał. Poprawiła mu kołdrę i pocałowała go w czoło i wyszła. Poszła do kuchni się napić. Nalała sobie soku i się napiła.Mateusz  objął ją w tali i na rękach zaniósł do pokoju. 
-Odpocznij skarbie.
-Nie jestem zmęczona. 
Zaczęła go całować. Noc im minęła szybko. Spali krótko. Rano usłyszeli płacz. Kasia się zerwała i pobiegła do małego pokoju.
-Kasu gdie jest babca?
-Babcia musiała iść na trochę do szpitala i ja się tobą zaopiekuje dobrze?
-Dobze.
Przytulił się mocno do niej.
-Chce ci się jeszcze spać?
-Tiak.
-To śpij.
Kasia wróciła do pokoju. Położyła się koło chłopaka i zasnęła dalej.
Po godzinie coś ją obudziło. Przetarła oczy. Koło niej leżał przytulony Adrian a nie Mateusz. Wstała powoli i zeszła do kuchni. Zobaczyła że chłopak robi wszystkim płatki. Podeszła do niego i przytuliła się od tyłu.
-Zadowolona?
-Bardzo.
Chłopak się odwrócił i ją pocałował.
-Ja jednak bym wolał mieć swoje.
-Skarbie mamy jeszcze czas.
-Wiem mówiłaś mi to.
Pocałował ją znowu.
-Tes chce całusa.
Odezwał się mały w progu drzwi. Kasia wzięła go na ręce i pocałowała.  Nalała mleka do płatek i podała chłopcu na blat. Jadł szybko. Dołożyła mu jeszcze. Dała mu ciuchy i pomogła mu się ubrać. Wzięła go na ręce i wyprowadziła na ogródek do placu.
Chłopiec się bawił a Kasia siedziała na tarasie z książką w ręku. Mateusz siedział w pokoju i patrzył na dziewczynę z okna. Zadzwonił do Alana.
-Hej młoda co tam?
-Hej to ja Mateusz.
-Oj sorry myślałem że to moja siostrzyczka. Co jest?
-Możesz przyjechać niby zobaczyć jak tam u nas?
-Coś się stało?
-Musisz coś zobaczyć. 
-Mateusz powiedz o co chodzi.
-Albo mi się zdaje albo Kasia jest dziwna. 
-Ale jak to dziwna?
-Proszę cię po prostu przyjedź tylko nie mów jej że ja dzwoniłem.
-No dobrze będę za pół godziny pasuje?
-Dzięki.
Przez ten czas każdy siedział na swoich miejscach tak jak było. Gdy tylko dzwonek zadzwonił Mateusz zbiegł szybko. 
-Skarbie ja wychodzę na chwilę okej?
-Dobrze.
Mateusz wyszedł z domu i zaciągnął Alana do garażu.
-Co ci jest?
-Przepraszam ale martwię się o Kasię.
-Mateusz spokojnie, powiedz co się dzieje.
-Kasia chyba mnie nie chce już.
-Ale jak to?
-Ona woli  dziecko Daniela. Wydaje mi się że ona patrzy na niego jakby to był Daniel. Martwię się o nią. Ona chyba myśli że jest winna Danielowi tą opiekę.
-Jeśli jest tak jak mówisz to mamy problem. 
-Może ty z nią porozmawiaj a ja pójdę się przejść?
-Nie, powinniśmy oboje z nią pogadać. 
-Ale.. 
-Żadne ale idziesz i koniec.
Weszli do domu. Kasia była tak jak wcześniej na werandzie. Adrian siedział jej na kolanach. Alan usiadł koło niej. 
-Hej braciszku co ty tu robisz?
-Nic przyjechałem do ciebie.
-Mateusz dzwonił prawda?
-Od kiedy kochasz tak dzieci?
-To jest dziecko Daniela, muszę je pilnować.
-Kasia ty nic nie musisz to nie jest twoje dziecko.
-Ale to jest część osoby którą kocham.
-A Mateusza nie kochasz?
-Kocham ale jestem Danielowi winna bo przecież to przeze mnie on zmarł. 
-On i tak by zmarł.
-Nie rozumiesz. 
-Masz racje, nie rozumiem. 
Alan podszedł do Adriana i się przedstawił. Chwile się z nim pobawił. Kasia patrzyła przed siebie. Nagle zobaczyła że ktoś chodzi po domu sąsiadki.  Poszła na podjazd sąsiadki. Wydawało się że to Daniel. Weszła do domu bo dostała zapasowe klucze. To był na serio Daniel. Podeszła do niego.
-Daniel?
-Znamy się?
-To ja Kasia. Czego tu szukasz.
-Przeszedłem po swojego siostrzeńca.
-Nie jesteś jego ojce?
-Niee.
-Daniel tęskniłam za tobą.
-Chyba mnie z kimś pomyliłaś. Nie jestem Daniel.
-Ale jak to?
-Jestem Martin. 
-Pomyliłeś się. Jesteś Daniel.
-Chyba wiem lepiej jak się nazywam. Tutaj mieszka moja ciotka kochana która poszła do szpitala.
-Daniel na prawdę mnie nie poznajesz?
-Ile mam ci mówić że mam na imię Martin a nie Daniel.
-Przepraszam. 
Kasia wybiegła z domu. Po drodze wpadła na Alana.
-Co jest?
-Nic idę spakować Adriana.
-Ale jak to?
-Proszę cię czekaj tu. 
Pobiegła do domu i spakowała małego. Wzięła go na ręce. Weszli oboje do domu ale tam już nikogo nie było.
-Był tutaj Daniel. Gadałam z nim. Chociaż mówił że inaczej się nazywa. 
-Kasia ja może wezmę małego do siebie na kilka dni a ty pojedziesz do lekarza i psychologa bo może jesteś za bardo zmęczona. 
-Nie Alan. Ja nie zwariowałam. 
-Nie mówię tak ale proszę cię przebadaj się. 
-Dobrze.
Kasia nachyliła się do chłopczyka.
-Adrianku pojedziesz teraz z Alanem.
-Dlacego?
-Bo babcia jeszcze nie wróciła a ja muszę gdzieś jechać. Przyjadę po ciebie jak tylko będę mogła.
Alan wziął chłopaka i pojechał. Kasia wróciła do domu. Przebrała się i wsiadła do BMW. Nic nie mówiąc Mateuszowi pojechała do Wrocławia.


Moja wena już uciekła.. Ktoś ma pomysł jakiś?? 

2 komentarze: