Dzwonili do niej oboje i Marcin i Gracjan. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Iza otworzyła.-Kasiu masz gościa.
Wszedł Adrian. Wyszła z nim na spacer. Cały czas była smutna.
-Co się dzieje?
-Nic Adrian ale nie mam ochoty na spacery.
-Wiem ale muszę ci coś pokazać.
-Ja chyba nie chce nic widzieć.
-Ale ktoś chce się z tobą zobaczyć.
-Kto?
-Nie mogę powiedzieć bo obiecałem.
-Marcin, Kamil czy Gracjan???
-Nikt z nich.
Przed sobą zobaczyła pikniki różne a na końcu siedział Paweł sam.
-Czy to.. Pa.Pa..
-Tak to Paweł ale ja teraz muszę lecieć do mojej mamy bo muszę jej coś pomóc jeszcze ale idź do niego.
-Dobrze.
Podeszła niepewnie do niego. On wstał od razu i ją przytulił po przyjacielsku.
-Dawno cię nie widziałam.
-No bo byłem u babci na miesiąc.
-A co coś się stało?
-Przez Marcina niestety.
-Jak to?
-Gdy dowiedział się że się przyjaźnimy to powiedział mamie że ja chętnie pojadę do babci posiedzieć z nią na te wakacje. Gdy przyszyłam do domu mama już zamówiła bilet. A kiedy poszedłem się pakować to Marcin mi powiedział że mam się więcej z tobą nie kontaktować bo jesteś z nim. Uszanowałem to.
Dziewczyna przytuliła się. Położyła głowę na jego ramie i się popłakała. Chłopak to od razu zobaczył.
-Co się dzieje?
-Marcin mi powiedział że uciekłeś ode mnie.
-Co?!?! Nigdy.
-Wczoraj mi się oświadczył.
-To dobrze?
-On a zarazem Gracjan. Ale ja nie chce ślubu na razie.
-Wiem rozumiem cię.
-Jako jedyny mnie rozumiesz. Wracasz do babci?
-Nie przecież pojutrze zaczyna się rok szkolny.
-Zapomniałam całkowicie. Pojedziesz ze mną na zakupy tutaj?
-Z miłą chęcią ale co jak Marcin się dowie.
-To jest koniec z nim i z Gracjanem też.
Oddała Pawłowi pierścionek Marcina.
-Oddaj mu to ode mnie.
-Dobrze jak wolisz.
Poszli do centrum. Zrobili wielkie zakupy, wszystkie książki ubrania jeszcze jakieś.
-Jutro jadę z mamą do domu, chcesz Kasiu to się zabierz z nami.
-Mnie Iza zawozi ale ty jedź z nami po co twoja mama ma przyjeżdżać po ciebie.
-Dobrze pojadę.-uśmiechnął się.
-Dziękuje ci za miły dzień i do jutra.
Pocałowała go w policzek i weszła do domu z zakupami. Po chwili zapukał ktoś do mieszkania. Otworzyła drzwi.
-A te torby Kasiu to co?
Wzięła je i postawiła w przedpokoju.
-Dziękuje ci jeszcze raz.
-Nie ma za co. A o której jutro jedziemy?
-O 13:25.
-A to nie będę miał gdzie iść później bo nikogo nie będzie do 16.
-Będziesz u mnie.
-Dobrze dziękuje.
pocałował ją w policzek i poszedł.
Hej... Kolejna część już zawitała... Komentujcie proszę was.... :) :) :)
Świetny, zaskoczyłaś mnie ;)
OdpowiedzUsuńTo nie koniec niespodzianek :) Więc się przyszykujcie :D :)
Usuń