Przez nią nie spał do nocy. Nie wiedział co z tymi badaniami. Zasnął dopiero gdzieś koło 02:30. Dobrze że to była sobota więc mógł się wyspać. W ten dzień mieli Kasie wypisać ze szpitala. Kupił bukiet kwiatów i poleciał do szpitala.
-Przepraszam panie doktorze.
-Tak słucham?
-Gdzie jest Kasia bo nie ma jej w sali??
-Wyszła stąd już koło godzinę temu.
-Aha dziękuje.
-Proszę.
Poleciał więc do Izy. Umówili się do baru "Róża". Obiecał że przyprowadzi dziewczynę. Wziął ten bukiet i poszedł. Gdy podszedł pod jej dom Kasi mamy samochodu ani motoru nie było. Zaniepokojony zadzwonił do dziewczyny. Okazało się że motor jest na przeglądzie a mama pojechała samochodem na zakupy a ona siedzi w kuchni i się uczy. Poszli na spacer do baru a potem nad staw ale było dosyć zimno więc poszli do domu. Chłopak musiał iść do swojego mieszkania już. Kasia go odprowadziła i poszła do Izy.Kobiety nie było w domu więc se poszła.Odwiedziła swoje ulubione miejsca takie jak: park, staw i cmentarz i na tym skończyła. Gdy wracała spotkała Damiana. Ale się zmienił. Podszedł do niej.
-Hej Kasia. Przepraszam cię za ostatnie spotkania.
-Ok nic się nie stało.
-Pójdziemy na herbatę?
-Sory ale nie mogę.
-A tak za około godzinę?
-Ok w tym barze.
-No dobra.
-To nara.
-Pa.
Poszła szybko do Izy. Na szczęście była już w domu. Opowiedziała jej wszystko. Kobieta doradziła jej żeby nie szła ale ona się uparła.Wróciła do domu się przebrać i coś zjeść. Dobiegła godzina 17:00. Weszła do baru. Nie zastała go. Usiadła i czekała chwile. Nagle wszedł. Okazało się że cały czas siedział na grobie Maxa. Kasia się cieszyła że nie tylko ona dba o dawnego przyjaciela.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz