-Czyli teraz wracasz do domu już?
-Ne, mamy jeszcze jedną lekcje.
Kasia poszła do klasy a za nią Mateusz. Usiadła jednak sama. Po lekcjach szybko wyszła ze szkoły. Ktoś nagle złapał ją za rękę. Odwróciła głowę ujrzała Mateusza.
-Chciałbym ci podziękować za to w szkole. Pójdziesz ze mną na kawę?
Kasia popatrzyła się wokół siebie i spojrzała na niego.
-Sorry ale nie mogę. Śpieszę się.
-Dlaczego? Odprowadzić cię?
-Nie. Na serio muszę już iść.
Pobiegła przed siebie. Chłopak poszedł za nią trafił do jakiegoś dziwnego bloku. Wszedł tam. Rozejrzał się. Wszędzie były tylko worki treningowe. Nagle ktoś na niego wpadł. Zobaczył Kasię.
-C...co ty tutaj robisz?
-Ja a ty?
-Ja tu trenuje ale co ty tutaj robisz? Śledzisz mnie?
-Nie ale nie wiedziałem co się dzieje że tak uciekłaś.
-Ale co ciebie to interesuje do jasnej cholery. Nie prosiłam cię o pilnowanie mnie.
Kasia odepchnęła chłopaka i wyszła z budynku. Udała się do domu. Wykąpała się i poszła spać. Wstała o 6:30. Ubrała się i zeszła zjeść śniadanie. Siedziała z bratem w ciszy.
-Alan długo masz zamiar się do mnie nie odzywać za to?
-Tak Kasiu bo byłaś tam pierwszy dzień a dyrektorka już mi mówiła żebym cię ogarnął bo ona nie chce w szkole chuliganów.
-Przepraszam ale wiesz że po stracie Matta bronie każdego słabszego.
-Wiem że ich bronisz ale sama nie chcesz się z nimi zaprzyjaźnić więc gdzie tu logika.
-A Robin Hood przyjaźnił się z tymi co dawał im pieniądze? Też nie po prostu chciał im pomóc.
-Oj dobrze Kasiu.
Podszedł do dziewczyny i ją przytulił.
-Zawieziesz mnie bo już się spóźniłam na autobus?-zapytała niepewnie.
Chłopak westchnął i zawiózł ją do szkoły. Pobiegła na lekcje. Weszła przed nauczycielką jeszcze.
-Ooo nasza obrończyni słabszych przyszła!!-wydarł się Eric
Podeszła do niego.
-Nie boisz się że wszyscy się dowiedzą że pokonała ciebie dziewczyna.-wadrła się.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Pożałujesz tego.
Kasia usiadła na swoje miejsce. Na przerwie poszła na stołówkę i zaczęła jeść. Podszedł do niej Mateusz. Od razu wstała i chciała odejść. Chłopak ją zatrzymał.
-Długo masz zamiar się nie odzywać.
-Powiedziałam ci już spadaj stąd.
Chłopak zobaczył że dziewczyna się już mocno zdenerwowała.
-Co ci jest.
-Ostatni raz ci mówię że to że cię obroniłam nie znaczy że chce się z tobą zadawać więc jeśli jeszcze raz do mnie podejdziesz to ja się mocno zdenerwuje i to ja ci wtedy przywalę.
-Zaryzykuje.
Kasia złapała go za koszulkę, pociągnęła do ściany i tam zawiesiła go na wieszaku i wyszła. Kucharki go szybko stamtąd ściągnęły a później poszły z nim do dyra. Mateusz przyszedł na lekcje. Chwilę później wszedł sekretarz.
-Mogłbym prosić Katarzynę?
-Ależ oczywiście. Kasiu spakuj się.
Dziewczyna spakowała się i poszła do dyrektora.
-Usiądź musimy porozmawiać.
-O czym?
-O twoim dzisiejszym zachowaniu.
-Nie mam zamiaru z panią rozmawiać. Dowidzenia.
Wyszła szybko i zerwała się z ostatnich 3 lekcji. Poszła do tego samego budynku co była wczoraj. Ona tam trenowała boks. Założyła szybko rękawice i doczepiła się do worka treningowego.
-Kasia? Co ty tu robisz o tej godzinie?
Był to Daniel, najlepszy przyjaciel Alana i jej trener.
-Przepraszam cię Daniel ale muszę poćwiczyć.
-Czemu nie ma cię w szkole?
-Bo mam tam przerypane. Zawiesiłam chłopaka na wieszkau w stołówce którego wczoraj obroniłam przed debilem.A teraz uciekłam z lekcji i to prosto z gabinetu dyrektora i na pewno już wie o tym Alan i znowu będzie na mnie zły.
-Oj to nie dobrze Kasiu. Nie bój się u Alana się wstawie za tobą, powiem że cię zwolniłem bo masz zawody niedługo przecież.
-Dzięki Daniel.
Przytuliła go. Odwzajemnił to. Dziewczyna traktowała go jak drugiego brata. Mieszkał tylko blok dalej niż ona więc często przychodziła do niego do domu poćwiczyć z nim trochę przed zawodami.
-Podwieźć cię do domu?
-A to nie problem?
-Nie i tak musze wpaść do twojego brata.
-To okej dzięki.
Poszli do jego auta. Po 15 minutach dojechali.
Kolejna cząstka :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz