Położyła się koło niego. -Śpisz ze mną?
-Oczywiście kochanie.
Zaczął ją całować. Objął ją i przytulił. Położyli się.
-To kiedy chcesz ten ślub kochanie?-pyta dziewczyna.
-Gdy ty będziesz gotowa na niego.
-Ja jestem gotowa.
-A jaki ślub kościelny czy cywilny?
-Kościelny oczywiście.
Leżeli przytuleni do siebie. Zapukał i wszedł do jej pokoju Kamil.
-Siostra możemy pogadać?
-Jasne co jest?
-Jadę na dwa dni do Wrocławia.
-Ale po co?
-Do ojca.
-Miałeś nie jechać.
-Wiem ale nie mogę tak przejść obojętnie koło niego.
-To jedź ja nie jadę.
-Dlaczego ty musisz być taka uparta.
-Bo mam swój honor. Wole swój ślub organizować.
-On jest w szpitalu w każdej chwili może umrzeć a ty myślisz jak zwykle tylko o sobie.
-A czy on kiedyś myślał o nas? Nie. Biorę przykład z niego... Dobra nie chce się kłócić przy Arku więc spadaj stąd..
-Dobra. Arek pogadaj z nią proszę cię.
Chłopak kiwnął głową że nie. Kamil wyszedł. Dziewczyna się przytuliła do Arka.
-Nawet o tym nie myśl żeby ze mną kończyć tą rozmowę bo skończy się ona kłótnią.-oznajmiła Kasia.
Chłopak nic się nie odzywał tylko ją mocno tulił. Zasnęli. Wstali o 9.
Oto kolejna część... Promujcie mnie i komentujcie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz