Lekarz jeszcze szybko zbadał chłopaka.
-Mogę iść do niej na salę?
-Jest pan w dobrym stanie ale to jest nie możliwe przykro mi.
Lekarz wyszedł. Arek odwrócił się i płakał do ściany. Modlił się płacząc żeby przeżyła... "Proszę cię Boże jeśli mnie słyszysz uratuj ją. Jeśli ktoś ma stąd umrzeć niech to będę ja. Błagam cię" mówił chłopak modląc się. Usłyszała to pielęgniarka. Podeszła do lekarki jej.
-Pai doktor?
-Tak?
-Jak ta pacjentka z wypadku?
-Jest bardzo źle może być nawet tak że nie przeżyje nawet 2 dni. A co?
-Jej chłopak się modlił że to on powinien umrzeć. Są dopiero po ślubie.
-mają inne nazwiska.
-Bo ona nie zmieniała ale są małżeństwem. Co z nią będzie?
-Staramy się ją uratować ale nie wiem co będzie..
Pielęgniarka odeszła od niej. Na recepcje przyjechała Laura (mama Kasi)
-Przepraszam gdzie leży Arek Śmigiel i jego żona z wypadku?
-Chłopak pokój 385 a dziewczyna na Oiomie ale nie wolno się widywać z nią.
-A z chłopcem można?
-Tak oczywiście.
Laura pobiegła szybko. Weszła do sali i usiadła na krzesełku koło łóżka.
-Przepraszam panią, to ja powinien umrzeć a nie ona walczyć o życie. Zawiodłem.
-Przestań tak mówić. To twarda dziewczyna nie da się tak łatwo spławić.
-Nie wiem co sobie myślałem z tym wyjazdem, gdyby nie moje pomysły to byśmy siedzieli w domu z Kubą. A właśnie gdzie on jest?
-W domu z twoim tatą i Klaudią. Wiesz coś już o niej?
-Tylko tyle że się nie obudziła i nie wiadomo czy wogóle otworzy oczy.
Zaczął płakać. Wszedł lekarz.
-Mogę panią prosić do gabinetu swojego?
-Tak oczywiście.
Poszła z nim. Usiadła. Nie spodziewała się co usłyszy.
-Arek jest w dobrym stanie i jutro wieczorem może wracać do domu ale gorzej z córką.
-Co z nią?
-Lekarze dają jej małe szanse na obudzenie się. Jej serce słabo bije. Nie może sama oddychać. Wszystko robi za nią maszyna. Przykro mi.
-Ale będzie żyła prawda?
-Lekarka która ją prowadzi mówi że może nie przeżyć nawet 2 dni.
Mama się popłakała.
-To już koniec informacji, przykro mi.
Ona wyszła. Poszła do łazienki. Wytarła tusz z policzków i weszła do pokoju chłopaka.
-Co mówił?
-Tylko że możesz wyjść jutro.-skłamała mu.
-A coś o moim słońcu?
-Nic.
Miała wyrzuty sumienia że mu nie powiedziała ale nie chciała żeby płakał po nocach..
Taka tam kolejna cząstka nudnego opowiadania.... Komentujcie...
.jpg)
Nudnego ?! No wiesz... Popłakałam się, musisz COŚ wymyślic. Nooo nie rób mi teeego ;c Czekam na kolejny rozdział
OdpowiedzUsuńJeju ona musi przeżyć!!! Mam nadzieje że wszystko skończy się db. Czekam na nexta:)
OdpowiedzUsuń