Po 15 minutach weszła lekarka z jego wypisem.
-Tu jest wypis i może się pan już zbierać.
-A co z Kasią???
-Jej stan jest już stabilny.
-Co to znaczy?
-Że dzisiaj najpóźniej jutro ona się obudzi.
-Dziękuję pani.
Ubrał się i poszedł od razu do niej. Usiadł przy Kasi. Siedział tam całą noc. Rano o 6.50 obudziła się. Zobaczyła chłopaka zapłakanego ze szczęścia.
-Nie płacz idioto
Od razu zaczęła go wyzywać.On się tylko uśmięchnął.
-Dobrze że wróciłaś.
-------------
Tak minął rok razem z rehabilitacją...
Siedzą w sypialni z małym.. Weszła mama do nich.
-Kochani jadę na 3 dni na wieś i chciałabym wziąć małego ze sobą. Co wy na to?
-Myśle że to świetny pomysł mamo.
Laura opóściła pokój. Arek położył chłopca w łóżeczku, podszedł do dziewczyny. Pocałował ją.
-W końcu będziemy sami.-powiedział Kasi na ucho
Awwwww *.* No masz szczęście hahahaha. Super że Kasia żyje ;D Czekam na nexta ;*
OdpowiedzUsuńŚwietnie. Dobrze że Kasia już żyje :) Czekam na kolejną część.
OdpowiedzUsuń